Basia

Brak naturalności wyników Google zwróciło nawet uwagę komisji Europejskiej, która zaczęła pilnie przyglądać się poczynaniom naszego monopolisty.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy nastąpiły znaczne zmiany w wynikach wyszukiwania Google. Nie tylko znacząco zmieniły się pozycje stron internetowych w wynikach wyszukiwania, ale także Google zmieniło sam sposób ich wyświetlania. Mianowicie zmienił się sposób wyświetlania mapki Google, której wyniki „mieszają się” z wynikami organicznymi pozycjonowania. Ponadto pojawiła się tzw. „lupa Google”, o której pisaliśmy wcześniej. Działania te spowodowały, że Komisja Europejska wszczęła oficjalne śledztwo przeciwko Google, którego celem jest sprawdzenie, czy Google nie narusza zasad nieuczciwej konkurencji poprzez promowanie swoich usług w wyszukiwarce. Raport z eksperymentu Benjamina Edelmana dowodzi, że Google ręcznie steruje wynikami wyszukiwania pod kątem promocji własnych usług. I tu pojawia się pytanie

czy Google będąc właścicielem wyszukiwarki na prawdę nie ma prawa do promowania swoich usług?

Wprawdzie traci nieco na neutralności, gdyż na dalszy plan schodzą strony internetowe oferującego tego typu usługi, ale sądzę, że wysoka pozycja na rynku spowoduje, że nie straci ona swoich zwolenników. Sami przedstawiciela Google’a twierdzą, że takie zmiany mają pomóc użytkownikom w znalezieniu interesujących ich informacji. Taka argumentacja ma sens, jednak od pewnego czasu w wynikach wyszukiwania na pierwszych stronach często pojawiają się strony, których tematyka odpowiada wprawdzie wpisanym w wyszukiwarce słowom kluczowym, ale nie zawierają interesujących użytkowników informacji (np. informacji o produktach i usługach). Zdecydowania zaprzecza to wyżej przedstawionej argumentacji. Reasumując uznawana dotychczas za neutralną wyszukiwarka Google, znalazła sposób na zwiększenie swoich przychodów poprzez promowanie swoich usług, ale czy działanie takie narusza zasady nieuczciwej konkurencji? Na to pytanie odpowiedzą zapewne wyniki wszczętego śledztwa.